Modlitwy

Stacja I

Niesprawiedliwy wyrok

- Panie, stoisz przed Piłatem ze związanymi rękami. Dlaczego pozwoliłeś, aby związano Ci ręce, dlaczego zgodziłeś się na sądzenie Boga przez człowieka?

- Aby człowiek mógł żyć, musiał umrzeć Bóg i dlatego wydałem się na ludzki osąd. Dzisiaj, jak przed setkami lat, wydaję się w twoje ręce. Możesz Mnie przyjąć, ale możesz też Mną wzgardzić i wydać na ukrzyżowanie.

- Panie mój, nigdy nie wydam na Ciebie wyroku, nie odrzucę Cię z mojego życia. Pomóż mi żyć zgodnie z Twoją Ewangelią.


Stacja II

Narzędzie śmierci

- Jezu mój kochany, bierzesz krzyż na swoje obolałe ramiona i idziesz naprzód, uginając się pod jego ciężarem, przecież mogli włożyć Ci na ramiona coś lżejszego.

- Krzyż, który wziąłem na ramiona nie mógł być lżejszy, bo w nim ukryte były krzyże wszystkich ludzi.

- Panie, mówisz, żeby wziąć swój krzyż i iść za Tobą, ale ja bardzo boję się krzyża.

- Nie bój się, idę przed Tobą i znaczę ci ślady, biorę też ciężar twoich grzechów; gdy pójdziesz ze Mną, twój krzyż będzie o wiele lżejszy.


Stacja III

Pierwsze kroki na drodze krzyżowej

- Potknąłeś się, upadłeś zaraz na początku i nikt nie podbiegł, aby Ci pomóc, przecież tyle ludzi stało przy drodze.

- Tak, stali, patrzyli i nie rozumieli, że to ich upadki powaliły Mnie na ziemię. Ty też nie rozumiesz mojego upadku, przychodząc na drogę krzyżową, a twój grzech ciągle na nowo powala Mnie na ziemię.

- Mój grzech! Rzeczywiście chcę się zmienić. Pomóż mi, Panie, powstać z mojego grzechu.


Stacja IV

Spojrzenie w oczy Matki

- Panie, żal mi Twej Matki, Ona idzie za Tobą i czeka na odpowiedni moment, aby stanąć przed Tobą i spojrzeć Ci w oczy.

- Cierpiałem cierpieniem mej Matki - Ona jedna czuła mój ból i przyniosła mi ukojenie pełnym miłości spojrzeniem.

- Maryjo, w Twoim milczącym spojrzeniu kryje się tak wiele miłości, ogromny smutek. Matko, czym mogę ulżyć Twojemu cierpieniu?

- Dziecko moje, możesz z Chrystusem i ze Mną zbawiać świat - podaj mi rękę, pójdziemy razem drogą krzyżową.


Stacja V

Spotkanie Szymona z Chrystusem

- Szedł drogą człowiek - zakurzony, zmęczony, ledwo wlókł się, a oni zmuszają go do niesienia krzyża. Co on Ci może pomóc?

- Potrzebuję każdego człowieka bez wyjątku, nawet ten najsłabszy może pomóc bardzo wiele.

- Szymon wcale nie chciał Ci, Panie, pomagać, musieli go przymuszać, jak on mógł być tak nieczuły...

- On był bardzo zmęczony, a poza tym nie wiedział, że jestem Bogiem. Jesteś oburzony zachowaniem Szymona, a czy ty człowiek końca XX wieku, zauważasz Mnie potrzebującego pomocy w drugim człowieku?


Stacja VI

Otarta twarz

- Ta kobieta zaskoczyła wszystkich - żołnierzy i tych, którzy stali przy drodze - ona widziała tylko Ciebie potrzebującego pomocy. Tak po prostu wybiegła z tłumu i otarła Ci twarz.

- Czułem na twarzy jej delikatne palce, tym drobnym gestem dobroci przyniosła Mi ogromną ulgę.

- Zastanawiam się, jak taka zwyczajna kobieta mogła pokonać strach, przecież wiedziała, na co się naraża.

- Potrafiła pokonać strach, bo obraz Mojej twarzy od dawna wyryty był w jej sercu. A czyj obraz wyryty jest w twoim?


Stacja VII

Pan Jezus upada

- Panie mój, Ty się chwiejesz, masz takie spieczone usta. Zaczekaj, pomogę Ci. Upadłeś!!!

- Tak, jestem bardzo zmęczony, padam pod ciężarem twoich grzechów.

- Moich grzechów, ale ja nie grzeszę aż tak ciężko.

- Człowieku, twój najmniejszy grzech z bezlitosną siłą uderza we Mnie, powalając na ziemię.

- Panie, przebacz mi.


Stacja VIII

Chrystus dostrzega płaczące niewiasty

- W tłumie ludzi dostrzegasz, Panie, kobiety, które płaczą, widząc Twój ból i cierpienie, zatrzymujesz się i coś do nich mówisz, to dziwne - nie pozwalasz im płakać nad Tobą, ale nad sobą.

- Tak łatwo jest płakać i lamentować - o wiele trudniej zapłakać nad sobą, a szczególnie nad popełnianym przez siebie złem. Pomyśl, idziesz dzisiaj ze Mną drogą krzyżową. Czy choć raz zapłakałeś nad swoimi grzechami?

- Panie, to takie trudne, proszę Cię pomóż mi zrozumieć ogrom mego grzechu. Naucz obmywać grzech łzami szczerego żalu.


Stacja IX

Pan Jezus upada po raz trzeci

- Panie mój, upadłeś już po raz trzeci, leżysz jak martwy. Jezu, Jezu, a może Ty już nie żyjesz?

- Żyję, ale jestem u kresu sił; to chwila strasznej udręki.

- Pomogę Ci, Panie, podnieś się, już niedaleko.

- Podniosę się i pójdę dalej, bo cię kocham. Jak bardzo cierpię z powodu twoich grzechów, których czasem nawet nie dostrzegasz.


Stacja X

Ubóstwo z miłości

- Miałeś na sobie, Panie, tę suknię, którą utkała Ci Matka, ale i to Ci zabrano, odarto Cię ze wszystkiego.

- Pozwoliłem zabrać sobie wszystko, abyś zrozumiał, że nie jest ważne to, co posiadasz, ale to, kim jesteś.

- Rzeczywiście, rzeczy materialne zajmują ważne miejsce w moim życiu. Nie potrafię z nich zrezygnować.

- Popatrz na Mnie - wystarczył Mi krzyż.

- Panie, daję Ci wszystko co posiadam, naucz mnie bardziej troszczyć się o swoją duszę niż o ciało. Zbyt wiele dla mnie wycierpiałeś.


Stacja XI

Zadawanie cierpienia

- Panie, kładą Cię na wąskiej belce, rozciągają ręce, będą Cię przybijać tym ciężkim młotem i ostrymi gwoździami, a to będzie bolało. Wytrzymasz?

- Wszystko zniosę z miłości, moja miłość do ciebie jest większa niż ten ból. Tutaj czekam na ciebie, abyś razem ze Mną zbawiał świat.

- Ja nie chcę zajmować miejsca na krzyżu, odchodzę, wracam i znowu chcę odejść, ciągle jeszcze nie jestem gotowy na przyjęcie cierpienia.

- Krzyż jest miejscem, gdzie zawsze możesz Mnie spotkać.


Stacja XII

Śmierć z miłości

- Jezu mój, wisisz między niebem a ziemią w skrajnym wyczerpaniu już trzy godziny, wystawiony na spiekotę i szyderstwa. Czy musiałeś ofiarować tak wiele?

- Oddałem ci wszystko, umieram z miłości. Ojcze w ręce twoje oddaję ducha Mego.

(cisza)

Chrystus umarł za mnie. Dziękuję, dziękuję Ci, mój Panie.




Stacja XIII

W ramionach Matki

- Matko, bierzesz w ramiona martwe Ciało Syna, jak On wygląda, co oni z Nim zrobili, gdy dawałaś Go światu był taki piękny, a teraz, czy musiał aż tak się wyniszczyć?

- Dziecko moje, cierpię, patrząc na zmasakrowane Ciało mojego Syna, ale, gdy pomyślę o tym, że masz otwartą drogę do nieba, moje cierpienia nie są tak straszne.

- Matko, czy weźmiesz mnie w swoje ramiona? Czy chcesz czuwać przy mnie?

- Cały czas jestem przy tobie, pamiętaj, Matka nigdy nie opuszcza swojego dziecka.


Stacja XIV

W oczekiwaniu na zmartwychwstanie

- Panie, położyli Cię w grobie, przywalili kamieniem, postawili straże. Wokół taka dziwna cisza, czy to już koniec?



- Nie, to tylko chwila wytchnienia - poza grobem czekam na ciebie w swej chwale, będę ci pomagał odrzucać kamienie grzechu, tylko ze Mną możesz zmartwychwstać.